Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiosna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiosna. Pokaż wszystkie posty

środa, 21 marca 2012

Wiosna

Futra dzisiejszą zmianę sezonu powitały... łapoczynami :)
Ale do rzeczy - oto jak było...

Niewinny czas na drapaczku
B: A tu jesteś!
B: Ciekawe czy dosięgnę...
L: Ej ty! B: No co? Przecież nic nie zrobiłam!

L: Jaasne! Już ja Ci dam NIC!
B: Nie patrzy na mnie... Czas na zemstę!
B: A masz wrogu!
Leonek się schował :)
Ale nie na długo :D
L: Kobieta mnie bije! Czas uciekać...
W międzyczasie Boni weszła w okres mocno wokalny - chodzi po domu miśka i śpiewa, wdrapuje się na kolana i śpiewa, je i śpiewa... A to jest przecież kastratka!
Na dodatek miśka znowu dostała "łapki lwa" więc zapewne czeka nas kolejny etap wzrostu - jakoś tak rośniemy skokami :)



środa, 7 marca 2012

Tunelowe radości i jagowe "ściurki"

Z dnia na dzień wspomniana wiosna uwidacznia się w zachowaniu Leona i Boni - już dawno nie mieliśmy tylu pogoni, gruchania, bieganiny i zagryzanek. Dzieciaki do tego stopnia zajęły się sobą, że nie mają dla mnie czasu - paskudy jedne ;) 
Po dniach oblegania puffek nastąpił powrót do zabaw tunelowych. Swoją drogą to cud, że on jeszcze żyje po tylu biegach po, przez i na niego - z wytrzymałości mogę spokojnie wystawić mu 5+. Leon nawet kiedyś trenował skoki do tunelu gdy ten stał pionowo! Chwilowo ukrywa się w nim Boni i grucha na Leona coby przyszedł się pobawić... i już nie, pobiegły się zagryzać na parapecie... o a teraz właśnie wpadły na mnie w przelocie. Taaak... zdecydowanie mnie ignorują. Z drugiej strony przecież to dobrze, że się ze sobą bawią więc nie ma co jęczeć - i tak jak wezmę puszkę w dłoń to znowu będę "tą ukochaną" i "najfajniejszą na świecie". Problem w tym, że chciałam złapać paskudy i zrobić zdjęcia, ale nie idzie, zupełnie nie idzie... ale coś tam zrobiłam :D



















Do łask wróciły też porzucone ostatnio jagowe myszki i szczurek. Leon nosi je w pyszczku, rzuca i biega, turla się z nimi w łapkach. Boni zdecydowanie woli szczurka - w końcu to bardziej odpowiedni rozmiar. Jak tylko pojawiły się u nas w domu to zapanowało takie szaleństwo, że koty omal nie zjadły koperty, a jak już się dostały do zawartości bawiły się do upadłego. Poskutkowało to tym, że do domowników dołączyły myszy-inwalideki - z powyrywanymi uszami! Zresztą u mnie jak u mnie - kupiłam kilka sztuk dla znajomych i część z nich już nie żyje na amen - z wyprutymi wnętrznościami i urwanymi ogonkami włącznie (jak one to zrobiły nie pytajcie). 


W najbliższym czasie planuję odwiedziny u "moich" adoptusiów - chodzi o dwa kocurki (młodego rudego tygryska i 1,5-ra rocznego czarno białego miśka), którym pomogłam znaleźć dom. Niby mam zdjęcia i opowieści na bieżąco, ale co zobaczyć na własne oczy to zobaczyć. Już zamówiłam myszki na prezent więc niedługo się wybiorę. Bardzo jestem ciekawa jak to małe tygrysiątko urosło bo na zdjęciach wygląda na sporo większego, a patrząc na ręce kolegi wariuje na maksa.
Przy okazji muszę też powiedzieć, że (tfu, tfu) mamy w końcu kwiatka, który przeżył. Czerwony gerberek wisi pod oknem w koszyczku i po 2 miesiącach u nas nadal żyje! Ani ja go nie zasuszyłam, ani koty nie zjadły :)

wtorek, 6 marca 2012

Wiosna nadchodzi

Wiosna powoli się do nas skrada. Zdecydowanie widać to po ilości latającego po domu futra. Boni postanowiła pozbyć się całej góry kłaków, ale skąd ona się ich pozbywa nie pytajcie - nadal jest dwa do trzech razy większa objętościowo niż wtedy gdy jest mokra.


Oboje zresztą domagają się wypuszczania ich na balkon - Leon postanowił prze-aranżować donicę od trawy. No cóż - na szczęście skończyło się na jego brudnych łapkach i jednej wykopanej dziurze. Po takim początku nie miałam innego wyjścia przekopałam gruntownie ziemię, wyrównałam i wysiałam trawkę - zapewne się nie przyjmie bo jeszcze jest jednak ciut za zimno, ale poczekamy-zobaczymy... może chociaż część? Na razie dam jej szansę - na wierzch narzuciłam siatkę i na to krzesełko żeby Leonowi znowu nie wpadło do głowy porządkowanie "ogródka".


Nie mogę się już doczekać weekendu - z jednej strony bo to po prostu weekend - wolne, z drugiej strony weekend to więcej czasu z urwisami, nie wspominając już o takiej niesamowitej możliwości jak robienie im zdjęć przy normalnym dziennym świetle. Po prostu marzy mi się słoneczna niedziela! Zorganizowałam sobie ciut nowszy aparat i bardo chciałabym go wypróbować więc trzymajcie kciuki za pogodę.



Poza tym po cichutku szykuję niespodziankę moim dwóm rozbójnikom. Mam nadzieję, że zjawi się u nas niedługo i sprawi im dużo radości :)