Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Test. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Test. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 15 maja 2012

Z frontu czyli do przerwy 1:1

Minęło kilka godzin a już:
- pozbyłam się legowisk z podłóg,
- fotele ustawiłam w pozycji bocznej,
- nastawiłam pranie.

Niestety Boni zastrajkowała i zamiast do WC Kici załatwiła się na legowisko ;(
Ktokolwiek wymyślił pralkę ma dziś we mnie oddanego wyznawcę ;)

Żeby nie było jednak za pesymistycznie Leon postanowił udowodnić siostrze o małym rozumku jak się to powinno robić i załatwił się w nakładkę. To nic, że stała na podłodze - i tak uważam to za sukces :D

Tak więc do przerwy 1:1

Żeby nie było monotonnie - zakupiliśmy ogłupiacz koci inaczej zwany laserkiem. Leon jest ponad to, ale Boni gania tak, że nie wyrabia na zakrętach :))

...i testujemy

Postanowiliśmy i my przyłączyć się do testujących WC Kici

Pierwsza, ważna przy wszelakich zamawianych przez mnie przez internet dobrach rzecz czyli wysyłka zaliczone na 5, wręcz byłam zaskoczona tempem dotarcia paczki. W moje ręce trafił ładnie zapakowany, dość niepozorny kartonik. Tu kolejny plus - lekkość (waży tyle co nic) i poręczność przesyłki. Jest to dla mnie o tyle istotne, że w związku z tym, że w naszym pięknym kraju kurierzy pracują zazwyczaj tylko do 16-tej (a ja jednak nieco dłużej) najczęściej rzeczy dla futer zamawiam do pracy, a potem wracam obładowana niczym wielbłąd :D W tym przypadku paczka jest na tyle lekka, ze spokojnie doniesie się ją do domu i ma na tyle twardy kartonik, że żadne korki jej nie straszne.
Żeby nie było za różowo nie liczcie na to, że zapakujecie ją do standardowej siatki - co to to nie.

Każdy przywleczony do domu kartonik wywołuje u nas wielkie zainteresowanie i tak było i tym razem. Po wypakowaniu naszym oczom ukazała się nakładka, instrukcja i saszetka z kocimiętką. Największe zainteresowanie przyciągnął oczywiście kartonik i kocimiętka :) Dopiero po dokładniejszych oględzinach zauważyłam, że w nakładce znajduje się dodatkowa tacka do wycinania.

O ile ułożony na ziemi zestaw wywoływał entuzjazm o tyle zasypany żwirkiem i ustawiony w łazience stał się mało interesujący. Pierwsze testy z sadzaniem na nim kotów przeprowadziliśmy na podłodze - zero stresu, ale też brak zainteresowania. Z nakładką umieszczoną na toalecie szło już nieco gorzej. Leon na początku szybko zeskakiwał, potem zaczął spokojnie grzebać w żwirku, Boni cały czas czuje się tam dość niepewnie i szybko ucieka. Na razie skupiamy się na przyzwyczajaniu ich do nowego miejsca - dużo głaskania zdecydowanie pomaga, kocimiętka, która normalnie jest super przy stresie u nas się nie sprawdziła.

Na czas kiedy nie było mnie w domu zostawiłam im i nakładkę i kuwetę żeby uniknąć niemiłych niespodzianek. Po powrocie zastałam rozgrzebany żwirek w WC Kici co mnie bardzo ucieszyło bo oznacza, że same też się tym interesują. Teraz kuweta trafiła do schowka i obserwujemy nasze futra. Ciężko mi cokolwiek ocenić po jednym dniu, ale trzymajcie za nas kciuki.