Wczoraj wieczorkiem dotarł do nas
nowy mebel dla kotecków. Dotarł w kilku kawałkach więc radości i testowania przy rozpakowywaniu była, jak zwykle, masa!
Tester :)
Drapak składa się prosto czego dowodzi fakt, że dałam sobie zim radę sama... choć mało nie spaliłam obiadu taka byłam nim zaaferowana ;) Gotowe dzieło zasłania mi kontakt (pałąk jest pusty z tyłu) i wygląda tak:
Osiołki zainteresowały się nowym nabytkiem już w trakcie składania, ale najbardziej mnie ucieszyło, że Boni ma w końcu gdzie podrapać pazurki w pozycji wyciągniętej (co też od razu skrzętnie wykorzystała!). Poniżej fotki z pierwszych testów.
I rozmazane, ale zawsze - buziaczki :*
Mebelek został solidnie przetestowany na stabilność - małe urwisy wpakowały się razem na tą najwyższą boczną półkę i nawet nie jęknął!
Jedyne moje zmartwienie jak na razie to fakt, że przyłapałam Bonię stojącą na "bocianim gnieździe" i wpatrującą się dziwnym wzrokiem w drugi drapaczek (odległy bagatela o standardowe balkonowe drzwi + 50cm). Niemal widziałam te obracające się w głowie trybiki i pytanie w oczach pt. "ciekawe czy dam radę skoczyć?"