Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drapak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drapak. Pokaż wszystkie posty

środa, 21 marca 2012

Wiosna

Futra dzisiejszą zmianę sezonu powitały... łapoczynami :)
Ale do rzeczy - oto jak było...

Niewinny czas na drapaczku
B: A tu jesteś!
B: Ciekawe czy dosięgnę...
L: Ej ty! B: No co? Przecież nic nie zrobiłam!

L: Jaasne! Już ja Ci dam NIC!
B: Nie patrzy na mnie... Czas na zemstę!
B: A masz wrogu!
Leonek się schował :)
Ale nie na długo :D
L: Kobieta mnie bije! Czas uciekać...
W międzyczasie Boni weszła w okres mocno wokalny - chodzi po domu miśka i śpiewa, wdrapuje się na kolana i śpiewa, je i śpiewa... A to jest przecież kastratka!
Na dodatek miśka znowu dostała "łapki lwa" więc zapewne czeka nas kolejny etap wzrostu - jakoś tak rośniemy skokami :)



środa, 14 marca 2012

Drapaczkowych widoczków ciąg dalszy


Wróciłam do domu i po raz pierwszy od... nie pamiętam nawet kiedy nie potknęłam się w progu o dopraszające się uwagi futra. Pierwsza myśl - może im się coś stało? Z drżeniem wchodzę dalej i widzę moje stadko zgodnie patrzące się na mnie z drapaka. Nawet ruszyć się im nie chciało, przywitać karmicielkę rodziny wracającą do domu ;) 


Na dodatek byłam świadkiem pierwszej bitwy na nowym mebelku. Zresztą ostatnio w domu ciągle dochodzi do gonitw i pacania łapkami (ech ta wiosna!).

Wspinaczka

Na dokładkę Leon znów zmienił się w piórkowego potwora... więc czeka nas zakup nowych piórek :)


Co ja paczę?

Nowy mebel

Wczoraj wieczorkiem dotarł do nas nowy mebel dla kotecków. Dotarł w kilku kawałkach więc radości i testowania przy rozpakowywaniu była, jak zwykle, masa!

Tester :)

Drapak składa się prosto czego dowodzi fakt, że dałam sobie zim radę sama... choć mało nie spaliłam obiadu taka byłam nim zaaferowana ;) Gotowe dzieło zasłania mi kontakt (pałąk jest pusty z tyłu) i wygląda tak:


Osiołki zainteresowały się nowym nabytkiem już w trakcie składania, ale najbardziej mnie ucieszyło, że Boni ma w końcu gdzie podrapać pazurki w pozycji wyciągniętej (co też od razu skrzętnie wykorzystała!). Poniżej fotki z pierwszych testów.


I rozmazane, ale zawsze - buziaczki :*


Mebelek został solidnie przetestowany na stabilność - małe urwisy wpakowały się razem na tą najwyższą boczną półkę i nawet nie jęknął! 
Jedyne moje zmartwienie jak na razie to fakt, że przyłapałam Bonię stojącą na "bocianim gnieździe" i wpatrującą się dziwnym wzrokiem w drugi drapaczek (odległy bagatela o standardowe balkonowe drzwi + 50cm). Niemal widziałam te obracające się w głowie trybiki i pytanie w oczach pt. "ciekawe czy dam radę skoczyć?"