Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dieta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dieta. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 kwietnia 2012

Święta, święta i po świetach


Dość dawno się nie odzywałam, ale to dlatego, że jak to ja, w jedynym i niepowtarzalnym stylu spadłam ze schodów. I nie byłoby to nic wielkiego gdyby nie to, że rąbnęłam głową i straciłam przytomność. Teraz ganiam z badania na badanie i od lekarza do lekarza a leki na stole zamieniłam w torbę z lekami. Najgorsze i tak jest to, że nie bardzo mogę siedzieć i że jutro mam badanie, które wymaga dwu dniowej diety (wyobrażacie sobie dietę w święta???). No ale nic -  przeżyjemy, tylko z wesela kuzynki w przyszłym tygodniu nici, ale cóż.
Święta minęły nam jak zwykle na bieganiu od jednej do drugiej rodziny - to w połączeniu z lekką gorączką i ogólnym kiepskim samopoczuciem dało nieszczególne efekty. W gruncie rzeczy cieszę się, że jutro idę do pracy - przynajmniej odpocznę ;) 
W związku ze świętami miałam jeszcze jeden problem - zamówione jakiś czas temu prezenty nie doszły na czas - musiałam mocno improwizować, ale wszyscy wydawali się zadowoleni.
Futra ze świąt średnio zadowolone - niby nie chodzimy do pracy, a czasu dla nich mamy nawet mniej niż w tygodniu.























Na zupełną dokładkę dzieci zaprezentowały spektakl pod tytułem "łapoczyny". Ostatnio przyzwyczaiłam się, że to Boni zaczyna, a tu niespodzianka! Na szczęście futra mają nieco wyczucia i piorą się samymi łapkami bez pazurów :)




czwartek, 22 marca 2012

Dieta

Jak dotąd stosowałam wiele różnych diet, ale nigdy "diety kociej". Jeżeli zastanawiacie się cóż to takiego jest to powiem jedno - wyobraźcie sobie siebie przy stole z pysznym obiadkiem i kręcącą się w koło Was (a to po kolanach, a to po stole) koteczkę. I ta minka "jestem taka głodna, nakarm mnie!". Boni dała dziś z siebie w tej kwestii wszystko i spora część mojego obiadu zniknęła w jej małym kocim brzuszku. Oczywiście ta mięsna część :) Leonek za to dziś cichy jak myszka. Nie żebrał tylko z godnością i spokojem udał się na balkon. Wie cwana bestyjka, że go nie pokrzywdzę i później przyniosę mu tyle ile Boni wyżebrze.

Ogółem pogoda u nas piękna - nie chce się siedzieć w pracy. Jak tylko wrócę do domu futra wypełzają na balkon. Mam nadzieję, że niedługo wzejdzie trawa bo jak na razie podłogi muszę myć bardzo często - co poniektórzy mają idealnie czarne, ziemiste łapki po zabawach w donicy. 

Dawaj mięso!