Kochani!
Już za parę dni, za dni parę... wrócimy do Was na całego - poodpisujemy na komentarze, poczytamy Wasze blogi. Laptop już w domku, ale niestety czysty co oznacza, że trzeba posiedzieć i poinstalować różne rzeczy.
U nas wszystko dobrze
- dzieci opanowały WcKici do perfekcji więc wzięliśmy się za wyjmowanie kółek;
- Leon zdemolował trawę na balkonie więc zasiejemy raz jeszcze;
- przygotowania do Orange Warsaw Festiwal trwają w najlepsze (Linkini! Prodigi! ech.... rozpływam się)
- Boni...
No właśnie - Boni.
Dziś odzywam się głównie ze względu na nią! Moja mała księżniczka, trzpiotka i kokietka kończy dziś ...ta dam, ta dam... dwa latka! Nie mam pojęcia kiedy to się stało.
Już jak była mała miała zadatki na łobuziaka:
Po przybyciu do nas nijak jej się to nie poprawiło. Nieważne, że na zdjęciach wychodzi mała, słodka, niewinna istotka! Aż za dobrze znam moją piękną błyskawicę.
Tak wyglądała Boni w zeszłym roku:
A tak wygląda dziś:
Moja słodka dziewuszka urosła! A ja nie bardzo to nawet widziałam będąc z nią dzień w dzień...
W każdym bądź razie, o ile ciałko urosło, o tyle psychicznie mój skarb jest maleńkim kociątkiem! Biega, skacze, barankuje, kręci ósemki pod nogami i domaga się may uwagi! Ostatnio tyle biega, że schudła nam 0,3kg, ale mam nadzieję, że to chwilowe.
Pozdrawiam Was kochani i obiecuje wrócić w tym tygodniu na stałe :)














