wtorek, 9 października 2012

Dieta kota czyli jak nie dać się zwariować

Jakiś czas temu do szału zaczęło mnie doprowadzać kocie towarzystwo kręcąc nosem na co rusz to inne mokre karmy. Jednego dnia almo nature było super, innego be. To samo z portą, cosmą i całą masą innych karm. Człowiek kombinuje, wybiera najzdrowsze a w domu i tak protest. O lawinowo rosnących kosztach karmienia nie wspominam.
Z drugiej strony - jak tu im nie dawać mokrego skoro coraz chłodniej i koty mniej piją. No nic - poszłam po rozum do głowy, połaziłam, pomyślałam i... wykombinowałam :)
Otóż o ile na przejście na barfa jeszcze mnie przeraża, o tyle w mięsko ogólnie z chęcią wchodzę. Koty od zawsze dostawały mięsko czy jajko od czasu do czasu, ale teraz dostają więcej: kupuję podroby (serduszka, wątróbkę), ćwiartkę z kurczaka i przygotowuję. Kurczaka (wraz z podrobami) gotuję w małej ilości wody z marchewką. Po ugotowaniu wodę zlewam, ale nie wylewam (moje osiołki lubią sosiki). Mięso i marchewkę kroję w kostkę, zalewam "rosołkiem" i dosypuję co nieco biotynki (w końcu mają się błyszczeć) i tak przygotowane "mokre" podaje kotom - jedzą aż się uszy trzęsą, a ja wiem, że jedzą zdrowo i na dodatek znacznie taniej niż dobre puszki. Nie zajmuje to dużo czasu a szczęście na kocim pyszczku murowane.
Oczywiście na szczycie listy ulubionych nadal króluje wołowinka (przemrażamy min. 3 dni przed podaniem), ale takim mięskiem jak powyżej też nie pogardzą. No i twarożek i jajka - pamiętajcie, że białko jest dla kota szkodliwe - podajemy samo żółto wcześniej oparzając jajko w celu uniknięcia salmonelli.
A jak tam z jedzeniem u Waszych futrzaków? Kręcą nosem?

25 komentarzy:

  1. O, moje uwielbiają wołowinkę i mam wrażenie, że jak ją jedzą, to rzadziej żebrzą i są bardziej najedzone. Kurczaka gotowanego zje tylko Amisia, bo ona zje wszystko:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A serduszka próbowałaś dawać? Mój Leon za ugotowane serduszko sprzedałby Bonię, ulubione legowisko i mnie na dokładkę :D

      Usuń
  2. Mój Salem uwielbia mięsko, bez względu na to, czy surowe czy gotowane;) Żółtko też chętnie spałaszuje, a o wylizanie opakowania po jogurcie naturalnym prosi dopóki tego nie dostanie;) Kiedyś też chciałam całkowicie wyeliminować kupne jedzenie mokre i przejść na to przygotowywane samodzielnie, ale skończyło się to straszną biegunka i bączkami więc teraz wprowadzam zmiany bardzo powoli ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście rewolucji żołądkowych nie zanotowałam więc my już chyba na takim "mokrym" zostaniemy. Swoją drogą organizm koci to rzecz tajemnicza - znam koty które np na apllaws są cały czas i nic, a moim dam kilka ziarenek i nie nadążam sprzątać kuwety.
      Życzę powodzenia w przechodzeniu na mięsko :)

      Usuń
  3. Oj, narobiłaś mi smaku. Teraz nasza Pani Domu już z kuchni nie wyjdzie, jak skończy gotowanie dla rodziny, zacznie nasze, jak nakarmi nas, dzieci znowu będą głodne, jak dzieci podjedzą, my zgłodniejemy... Mam pomysł! Będziemy jeść razem z jednej wspólnej miski! Serduszka dziś na obiad! Mniam, mniam!,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się łapię na tym, że częściej gotuję dla kotów niż dla siebie - jakoś tak bardziej mi się chce :)

      Usuń
  4. Moje kręciły nosem wcześniej, odkąd przerzuciłam się na Animondę, wcinają aż miło popatrzeć. Też myślałam o Barfie, ale jakoś mnie przeraził ogrom pracy no i mielenie kości :-( Fajny miałaś pomysł z przygotowywaniem sama posiłków dla futer, ja też raz kupiłam podroby ki o ile kotom smakowało, to ja od zapachu gotowanych "flaków" nie mogłam wytrzymać w domu ;-) Wołowinka u nas też króluje. Pozdrówki i głaski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak - mielenie kości mnie całkiem przerasta :( Zapach jest nie bardzo, ale szczęście na kocich pyszczkach pokazuje że warto się pomęczyć :)
      Za głaski dziękujemy - przekazane

      Usuń
  5. A moje nie chcą jeść gotowanego, tylko surowe ...
    Co kot to inne obyczaje ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Surowe też jest u nas super, ale kurczaka zawsze choć ciut obgotowuje żeby zabić bakterie.

      Usuń
  6. Ja na Barfa nie mogę przejść bo mój pies ma kłopoty z wątrobą i nie może jest żadnej surowizny. A przecież by się zamęczył jak bym kota w ten sposób karmiła a jego nie ;)
    Zresztą mój kot Lucek jest absolutnie wszystkożerny! Z apetytem wsuwa nawet wafle ryżowe, które pies dostaje zamiast zamiast smakołyków ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różne rzeczy już słyszałam, ale wafle ryżowe??? No szok :)

      Usuń
  7. Oj, to u mnie podobnie. Kulinarne fanaberie Mefisto doprowadzały mnie do szału. Początkowo jadł wszystko jak leci. Bidny, chory, wychudzony po schronisku wyżerał wszystko ze swojej miski i z miski Baldricka. Potem zaczął grymasić. Kupowałem różne karmy, mokre, suche, drogie, tanie, przysmaki - wszystko szło w kubeł.

    Myślę, że trochę na to jego grymaszenie miało wpływ jego zdrowie, leczyliśmy go kilka miesięcy z różnych przypadłości, myślę, że te wszystkie tabletki, zastrzyki, specyfiki z jednej strony leczyły coś a z drugiej powodowały roztrój organizmu. Teraz je tylko mięsko i nie chce nic innego. Najchętniej kuraka. Ale ja nie gotuję mięsa, bo w czasie gotowania "ucieka" tauryna. Przemrażam kilka dni lub czasem tylko sparzam. Od czasu do czasu dostaje wątróbkę, ale niezbyt często, bo niezdrowo. Raz w tygodniu też śmietankę lub mleczko, bo polubił.

    O dziwo, jest jedna karma, którą lubi sobie czasem zjeść - Winston- taka tania tacka 100g z Rossmana. Tylko jeden rodzaj z indykiem - uwielbia ją. Zaczął też jeść suchą, ale też tylko jeden rodzaj firmy Waltham - Perfect Fit Active. Innymi gardzi, a tą ot tak sobie czasem chrupnie ale bez większego szału.

    Z jego innych dziwactw: nie pije w ogóle wody, dlatego jak podaję mu mięsko to mocno je namaczam w wodzie. Aby uzupełnić wartościową dietę mięsną, w końcu to mięsożerca, ale jakby nie było monotonną dietę, podaję mu do pyszczka pastę z wszelkimi niezbędnymi mikroelementami i tauryną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z woda to roznie bywa. moze po prostu nie odkryles jaka wode lubi. A to juz co kot to obyczaj :) np Myszkin pije wode z kranu. Rudzik z miski a najlepiej taka swiezo nalaną. Oba chętnie piją z takiego wąskiego dzbanka, co to im sie ledwo pysio mieści :)

      Usuń
    2. Nie, nie, próbowałem wszystko: woda zimna, woda ciepła, kranówka, przegotowana, mineralna odgazowana, z kubka, szklanki, miseczki, spodeczka, z kapiącego kranu. Nie pije i koniec. Przez ostatni rok zauważyłbym. Ale i tak zostawiam mu miseczkę ze świeżą wodą.

      Usuń
    3. Nie wiedziałam, że Mefisto to aż taki koci maruda jest O.o
      Ale z tą wodą to mnie przyznaje mocno zaskoczyłeś. Z drugiej strony jak je głównie moczone mięso to może już nie potrzebować - koty w naturze piją bardzo mało, albo wręcz wcale wody jako takiej.

      Usuń
  8. A u mnie tylko gotowe jedzonko i to jeszcze specjalna karma bo jeden mruczek ma problemy z pecherzem. Miesko gotowane tez jedza, czasami surowe przemrożone.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Problemy z pęcherzem są nie ciekawe - mieliśmy to z Leonkiem niestety, na szczęście udało się wyleczyć.

      Usuń
  9. Post na czasie:)
    Właśnie od jakiegoś czasu zastanawiam się jak zadowolić moje małe stadko!
    Wiem, że najlepiej byłoby kupować najlepszą karmę mokrą i suchą ale mój budżet tego by nie wytrzymał!
    Tutaj podsunęłaś mi dobre rozwiązanie z gotowaniem:) Jutro wypróbuję. Ty na bieżąco przygotowujesz? Czy można takie jedzonko zrobić na 2-3 dni?
    Większy problem mam z karma suchą. Każdy kot preferuje inną. Chciałabym kupować jedną, w większym worku. Niestety jeszcze na taką nie trafiłam by każdy kot był zadowolony i mój portfel:)

    Pamiętam jak kociaki trafiły do nas, jeden podobnie jak Mefisto, wybiedzony bo na łąkach mieszkał.
    Jadły wszystko co popadło, nie wybrzydzały. A teraz...

    Pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mięsko gotuję na 2-3 dni i trzymam w lodówce.
      Co do suchego to powiedz co im pasuje, a co nie - może a nuż znam coś innego do spróbowania.

      Pamiętam, że jak byłam mała i miałam pierwszą kotkę to jak goście przychodzili mama stawiała talerz z wędlinami na stole i mówiła: "Tego spróbujcie - nawet kicia to je znaczy się na pewno jest dobre" :D

      Usuń
  10. Naprawdę testujesz ten zestaw do nauki korzystania z toalety? Jak się sprawdza?
    Jestem bardzo ciekawa! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Testujemy, co przypomina mi, że się zaniedbałam i muszę co nieco napisać. Sprawdza się przy Leonie, Boni odmawia mi współpracy :(

      Usuń
  11. Moje dwa Ziutki były znajdkami, zabiedzonymi, głodnymi maluchami. Wcinały wszystko co im się postawiło, aż się uszy trzęsły i mruczankom nie było końca. Teraz Tygrysso lubi surowiznę, a Pysia gotowane. Jedzą suche, ale staram się tez raz dziennie podać mięsko jakie lubią.
    Wodę piją !!! Kupiłam fontannę/poidełko i widzę ze piją. Jenak chyba wrócę o miseczek z wodą bo to poidło zżera za dużo prądu.
    Tak więc każdy kot co innego lubi i im mają lepiej tym bardziej wybredne są. Ale tyle ich złego spotkało w dzieciństwie to niech teraz sobie podjedzą ....

    Muszę spróbować przygotować serduszka gotowane z marchewką, ciekawe czy polubią :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No u nas poidełka też się świetnie sprawdzają :) Na prąd staram się nie patrzeć bo mogłabym się zdrażnić.

      Usuń
  12. nam pomogło więc warto spróbować, tym bardziej, że cena całkiem przystępna jest

    OdpowiedzUsuń