Ja wiem, że nadal mamy marzec i że w gruncie rzeczy śnieg w marcu to nic dziwnego. Ba! nawet w kwietniu nie powinien nikogo dziwić, ale jakoś przez te ostatnie tygodnie przyzwyczaiłam się do wiosennej pogody. Gdy dziś rano przywitał mnie deszcz, śnieg i wiatr uznałam, że świat wyjątkowo mnie dziś nie lubi. Nie chciało mi się nawet wyjść z łóżka. Może to mało zaskakujące, ale koty zdecydowanie podzielały moje zdanie. Leon wręcz zakopał się pod kołdrę i odmówił dalszej współpracy ;)
![]() |
Nasz dzisiejszy nastrój |
Tu jedyne zdjęcie, na którym udało mi się go uchwycić.
![]() |
Ej! Masz patrzeć na mnie! |
Za to Boni ogłosiła dziś "dzień miziania brzuszka". Jest to taki dzień gdy każde wyciągnięcie ręki w jej kierunku kończy się przewrotem w przód na plecy i łapaniem ręki łapkami. Potem następuje mizianie brzuszka aż do pełnej satysfakcji koteczka :)
Dziś jednak ten rytuał został dodatkowo wzbogacony o również powtarzalny "okres obgryzania obrączki". nie wiem czemu mała od czasu do czasu po podstawieniu łepka do miziania chwyta zębami za obrączkę i próbuje ją gryźć i ciągnąć. Nie robi mi krzywdy więc nie przeszkadza mi to, a sama "pogryziona" tez nie protestuje ;) Zastanawia mnie tylko o co chodzi, ale podejrzewam, że pozostanie to słodką tajemnicą mojej księżniczki.